• Wpisów:449
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:09
  • Licznik odwiedzin:8 272 / 1862 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jeszcze żyję. Witajcie
 

 
Pod względem szczerości mężczyźni są lepsi.
Jedna kobieta będzie miłą, dobra dla dŗugiej. Lecz w głowie myśli SUKA.
Jak jeden facet nietrawi deugiegi, bez problrmu jawnie to ukazuje.
Nie ma fałszywej przyjaźni, udawiania LUBIE CI.
 

 
"Dorośli mówią mi dorośnij, wilcy kreatorzy szarej prozy codzienności..."
-Buka
 

 
Za bardzo lubie wkurwiać ludzi, by dać im szczeście z mojej śmierci.
 

 
“Idź do diabła.
-Pracuję nad tym.Papieroska?
-Nie palę.
-Podobno dzięki temu się szybciej umiera.
-W takim razie nie mogę odmówić.”
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Żeby żyć.
Bo życie warte jest życia.
Choćby ceną była wina i wstyd."
 

 
"...Siadam na jednej z ławek środkowej ławce i wypijam łyk kawy i zapalam papierosa. Patrzę na notatnik i notatnik jest żółty i pusty. Zaczynam myśleć o wszystkim, co zrobiłem, i wszystko, co zrobiłem było złe. Zaczynam od dzieciństwa, a przynajmniej od kiedy już coś pamiętam. Nawet wtedy byłem zły, od kiedy pamiętam. Zaczynam pisać. Wjechałem w Przedszkolankę Traktorem. Celowo. Miałem cztery lata. Uderzyłem chłopca plecakiem z książkami i złamałem mu nos. Miał na imię Fred. Miałem sześć lat. Wykopałem dołek i namówiłem chłopca o imieniu Michael, żeby do niego wszedł. Nakryłem dołek dyktą i siedziałem na niej trzy godziny. Płakał i płakał i płakał. Śmiałem się. Miałem siedem lat. Zamknąłem chłopca o imieniu David w skrzyni na ubrania w Kościele Rodziców. Zamknąłem skrzynię na kłódkę i spuściłem kluczyk w toalecie. Dostałem dożywotni zakaz wstępu do szkółki niedzielnej. Miałem siedem lat. Ukradłem paczkę papierosów mantolowych Matce mojego przyjaciela Claya. Wypaliłem je i zwymiotowałem. Ukradłem kolejną paczkę. Zwymiotowałem. Ukradłem kolejną paczkę. Miałem osiem lat. Kiedy opisuję przewinienia swojego wczesnego dzieciństwa, większość z nich mnie rozśmiesza. To była głupota, zachowanie dzieciaka, który nie miał o niczym pojęcia, a jak miał pojęcie, to gwizdał na to. Zapełniam tymi przewnieniami cztery strony. To, co robiłem. Chce mi się śmiać. Piszę dalej, od kiedy miałem dziesięć lat. To wiek, w którym zaczynam tracić kontrolę. Wracając do niego myślami, mam poczucie, jakbym to nie ja to wszystko zrobił, jakby ktoś inny to robił, a ja się tylko przyględałem. Chciałbym, żeby tak było. Kiedy miałem dziesięć lat, zacząłem tarcić kontrolę. Wymknąłem się z domu i upiłem. Nie pamiętam nawet ani nie mogę się doliczyć, ile razy podkradałem Rodzicom alkohol. Ukradłem stertę czasopism pornograficznych z Garażu sąsiada. Spowodowałem wypadek, rzucając jajkiem w przypadkowy samochód. Przyglądałem się zamieszaniu, sziedząc na drzewie. Nikomu nic się nie stało, chodź było sporo pogiętej blachy. Złapali mnie, jak wypinałem tyłek na Dyrektorkę Szkoły w piątek wieczorem, kiedy powinienem być w łóżku. Zostałem przez nią zaciągnięty do Domu w trakcie imprezy Rodziców. Popsułem przyjęcie i upokorzyłem Rodziców.Ukradłem torebkę trawy Ojcu mojego przyjaciela Seana. Ukradłem Ojcu Seana fifę. Ukradłem Ojcu Seana buteleczkę tabletek. Nabiłem fifę i wypaliłem trawę i wziąłem wszystkie tabletki. Zwymiotowałem. Zrobiłem to samo następnym razem, kiedy byłem w Domu Seana. Kolejne trzy strony. Zapełnione opisem skradzionych substancji chemicznych i kretyńskich żartów. Niekiedy mnie łapano, w większości wypadków nie. Wsomnienia z okresu, gdy miałem dwanaście lat, zaczynają się rozmywać w mgle alkoholu i narkotyków. Kiedy miałem dwanaście lat, moje życie było rozmyte. Zaatakowałem dzieciaka podczas gry w hokeja. Nie widział mnie i uderzyłem go znienacka. Stracił przytomność, a ja stałem nad nim i się uśmiechałem. Co noc przez trzy tygodnie wpychałem do skrzynki na listy Nauczyciela torebki z psim gównem. Podczas wycieczki podpaliłem namiot Drużynowego. Zostałem wyrzucony z Drużyny. Wsypałem cukier do baku samochodu sąsiada i zniszczyłem mu silnik. Kradłem alkohol i narkotyki, skąd tylko się dało, kiedy tylko mogłem. Trzy lata na pięciu stronach. Krzywdziłem Ludzi, którzy na to nie zasłużyli. Krzywdziłem Ludzi, którzy na to zasłużyli. Zacząłem rozważać samobójstwo, zaczęło do mnie docierać, że mam przejebane, zacząłem siebie nienawidzić. Robiłem to wszystko, bo siebie nienawidziłem. Kiedy miałem czternaście lat, ukradłem motorower i zepchnąłem go z urwiska. Rozwaliłem młotem rzeźbę na trawniku sąsiada. Wysadziłem skrzynkę na listy dwie skrzynki cztery skrzynki dziesięć. Poznałem potęgę słów i zacząłem jej nadużywać. Nazywałem dziewczyną tłustą dziwką. Powiedziałem Nauczycielce w ciąży, że mam nadzieje, że pordoni. Zapytałem Żonę Lekarza, czy wie o romansie Męża. Była złośliwa dla mojej Matki i nie chciałem, żeby uszło jej na sucho. Jej Mąż miał romans. Małżeństwo się rozpadło. Kiedy miałem piętnaście lat, sprzedawałem Dzieciakom narkotyki. Sprzedawałem im Alkohol. Byli w moim wieku, ale to mimo wszystko Dzieci. Zwykle z nich zdzierałem, kazałem sobie płacić za dużo albo sprzedawałem im oregano. Czasami, zanim dałem im butelkę sikałem do niej. Zniszczyłem tablicę informacyjną w miejscowym fast foodzie. Rozwaliłem ją młotkiem w środku nocy, bo Kierownik wykopał mnie stamtąd, kiedy się upiłem. Wymykałem się z Domu. Zabierałem samochód. Upijałem się i ćpałem. Przez cały czas. Szesnaście i siedemnaście i osiemnaście zajmują pięć stron. Więcej tego samego. Picie i narkotyki. Ucieczki i wandalizm. Mówienie różnych rzeczy tylko po to, żeby kogoś zranić, jeżeli skrzywdzono mnie albo kogoś z mojego otoczenia. Zniszczyłem podwórko Animatora Parafialnej Wspólnoty Młodzieżowej, kiedy próbował mnie nawrócić. Niszczyłem je co noc w piątek przez osiem tygodni z rzędu. Ukradłem korespondencję sąsiada, który mnie zwymyślał. Ukradłem ją, żeby zdobyć jego Dane Osobowe i wysłałem w jego imieniu wnioski o dwanaście kart kredytowych i zepsułem mu zdolność kredytową. Poziom mojego uzależnienia rósł, poziom mojej nienawiści do samego siebie rósł, poziom mojego zniszczenia rósł. Dziewiętnaście i dwadzieścia. Sześć stron. MOje pierwsze lata studenckie. Zdradziłem Dziewczynę raz drugi trzeci za każdym razem mnie złapała. Obiecywałem, że się zmienię, że to się więcej nie powtórzy. Wiedziałem, że to nieprawda. Zdradzałem inną. Dziewczynę. Jeszcze inną. Kłamstwo stało się częścią mojego życia. Kłamałem, kiedy musiałem skłamać, żeby coś dostać albo się z czegoś wyplątać. Kłamałem w Szkole. Brałem pieniądze od Rodziców i wydawałem na narkotyki. Brałem więcej pieniędzy i kupowałem więcej narkotyków. Sterryzowałem Dzieciaka o imieniu Rob, bo usłyszałem, że powiedział coś o tej z arktycznymi oczami. Zniszczyłem mu Samochód i Pokój. Naśmiewałem się z niego i groziłem mu i staszyłem go. Uprzykrzałem mu życie. Nigdy nie powiedziałem mu, dlaczego to robiłem, po prostu to robiłem. Dwadzieścia jeden. Trzy strony. Piłem paliłem trafiłem do Aresztu parę razy kogoś pobiłem parę razy zostałem pobity zdradzałem okłamywałem oszukiwałem wykorzystywałem kobiety spałem z prostytutkami brałem więcej pieniędzy przepuszczałem więcej pieniędzy moimi najlepszymi przyjaciółmi były narkotyki i alkohol tym którzy próbowali mnie powstrzymać mówiłem odpierdolcie się zostawcie w spokoju. Zmusiłem Dziewczynę, żeby wyciągnęła działkę z mojego fiuta. Była Uzależniona od kokainy i sprzedawałem jej towar za jej ciało. Pozwalała mi robić, na co miałem ochotę, i nadużywałem za dużo za często. Narkotyków i jej ciała. Przystawiałem mężczyźnie rewolwej do skroni. Nie był naładowany, ale on o tym nie wiedział. Był na kolanach błagał o życie. Zrobiłem to dla Dilera, który chciał mnie sprawdzić i musiałem zdobyć jego zaufanie, bo potrzebowałem jego narkotyków. Ten mężczyzna okradł Dilera pociągnąłem za spust nienaładowanego rewolweru mężczyzna zsikał się w majtki i na podłogę. Diler wycirał to jego twarzą, a ja się przyglądałem. Dwadzieścia dwa. Dwie strony. Moje aresztowanie aresztowanie w Ohio. Aresztowanie, za które zapłecę czasem spędzonym w celi. Dziewczyna w Paryżu twierdziła, że jestem Ojcem jej Dziecka. Nie byłem. Nie byłem w stanie utrzymać przy niej erekcji nigdy nie byłem w niej twardy. Błagała i żebrała, żebym przyznał się do Dziecka, ale nie byłem Ojcem, więc wywaliłem ją z Mieszkania. Dwa dni później w Knajpie jedna z jej Koleżanek zaatakowała mnie butelką i ją znokautowałem. Kiedy się podniosła, dałem jej kopa w dupę i powiedziałem, że jeżeli jeszcze raz się do mnie zbliży, to ją pobiję do nieprzytomności. Inna znajoma Dziewczyny zaprowadziła mnie pewnej nocy do swojego Mieszkania po tymm jak znalazła mnie nieprzytomnego na Ulicy. Zwymiotywałem i zsikałem się na jej kanapę i podłogę. Kiedy się obudziłem, zabrałem butelkę wódki i wyszedłem. Nigdy więcej jej nie widziałem ani nie miałem z nią kontaktu. W Knajpie w Londynie uderzyłame mężczyznę krzesłem. Rozlał mi drinka na stoliku i przywaliłem mu, kiedy był odwrócony. Nie chciało mi się czekać, żeby oszacować straty. Nigdy nie chciało mi się czekać, żeby oszacować straty. Kończę pisać. Kawy nie ma i wypaliłem paczke papierosów. Patrzę na stertę kartek, liczę strony, dwadzieścia dwie. Dwadzieścia dwie strony zapełnione gniewem, wściekłością, nałogiem, nienawiścią do samego siebie i Furią. Moje haniebne, żenujące i żałosne życie udokumentowane na dwudziestu dwóch stronach. Dwadzieścia dwie strony."
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"Z każdą wadą i zaletą gotów konsekwencje ponieść..."
 

 
"Rozejrzyj się wokół siebie.
I co zobaczę?
Że nadchodzi koniec.
I ty to widzisz?
W pewnym sensie.
I szybko nadejdzie?
Tak.”
 

 
„Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.”
 

 
"Sam ze sobą, czyli u nodnóży gówna..."
 

 
Czasem wystarczy żyć po to, by wkurwiać innych oraz by nie dać wrogom satystfakcji ze swojej śmierci.